Rozdział 3.

sobota, 25 lipca 2009 22:48:12
Myślałam że następny dzień będzie jeszcze gorszy.Myślałam że będzie fatalny.Myliłam się...
O godzinie 8:00 do mojego pokoju wpadła czarna sowa z liścikiem od taty.

Serdecznie zapraszam na śniadanie które odbędzie się dziś o godzinie 8:15 w naszej kuchni.
Proszę o potwierdzenie przybycia.
Tata.

Hymm...niezbyt zachwycona tak wczesną pobudką wzięłam pióro i odpisałam na drugiej stronie.

Nie za bardzo mam możliwość przyjścia na śniadanie.Mam pewne kłopoty ...ze wstaniem z łóżka.
Dziękuję za zaproszenie.Nie dam rady przyjść.
Justyna.

Odesłałam sowę i z powrotem przyłożyłam głowę do poduszki.Chwilkę później do mojego pokoju bez pukania wszedł mój ojciec.
-Chcesz to ja Cię szybko ciągnę z łóżka.-powiedział wyciągając różdżkę.
-Nie!Tylko nie to!-powiedziała wystraszona.
-Levicorpus!-powiedział i zawisłam w powietrzu.
-Dobra, już nie śpię!Idę na to śniadanie!-powiedziałam.-Następnym razem nastaw ten budzik.-wskazałam budzik w kształcie chomika.-Na pewno się obudzę.Daj mi chwilę.Ubiorę się i zejdę na dół.
Niedługo później byłam już w równie mrocznej jak cały dom kuchni na śniadaniu.Nie spodziewałam się że zobaczę tam mojego tatę w fartuszku.
-Łał...-powiedziałam spoglądając na stół zastawiony wieloma przysmakami.-Pełna perfekcja...Cześć!
-Cześć siostra! Dobrze spałaś?-zapytała pełna entuzjazmu Kasia.Wydawałoby się że to sen.Jeszcze wczoraj panowała atmosfera jak na pogrzebie.Dziś nagle dom wydał się kolorowy.Aż żal było pomyśleć że jutro muszę go opuścić.Cóż...Hogwart wzywał.Żal było zostawiać siostrę samą w domu.Ojciec jest nauczycielem eliksirów.Na pewno jutro nawet nie odprowadzi mnie na pociąg bo będzie musiał się deportować do Hogwartu rano.
-Dziś idziemy na Pokątną.Poprosiłem Dumbledore'a ,aby przesłał mi jeszcze raz Twój list.-powiedział wręczając mi kopertę.



HOGWART
SZKOŁA
MAGII I CZARODZIEJSTWA
DYREKTOR:Albus Dumbledore
(Order Merlina Pierwszej Klasy, Wielki Czar., Gł.Mag,Najwyższa Szycha, Międzynarodowa Konfed. Czarodziejów.)

Szanowna Pani Snape,
Mamy przyjemność poinformować Panią że została Pani przyjęta do szkoły magii i czarodziejstwa Hogwart.Dołączamy listę niezbędnych książek i wyposażenia.Rok szkolny rozpoczyna się 1 września.Oczekujemy Pani sowy nie później niż 31 lipca.
Z wyrazami szacunku.
Minerva MaGonagall
zastępca dyrektora
Nastrój: Ulica pokątna
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Rozdział 2.

środa, 22 lipca 2009 14:44:35
Ach...Błąkam się po nowym domu...Nie mam co tu robić...Moja przyjaciółka zapomniała o mnie bo ojciec rzucił na nią zaklęcie.Życie stało się jeszcze bardziej monotonne.Co chwila przechodząc przez dom spotykam jakieś słoje z jakimiś obrzydliwymi maziami.Lee....Chcę się uwolnić od tego...Chcę wrócić do życia...normalnego życia...Dostałam nowy pokój...właśnie taki jak sobie wymarzyłam ,ale...i co z tego? Przecież to nie jest takie ważne jak szczęście którego mi tu brakuje...Ten dom jest jakiś dziwny...ciemny...Tylko cud może mnie stąd wyrwać...
Brak telefonu...brak komputera...brak tego co zawsze wypełniało mi czas...Teraz tylko książki zostały...Czuję jakby to wszystko co było umarło...Jakby to ginęło przez apokalipsę...Snuję się jak cień po tym domu...W salonie ojciec czyta książki...W pokoju siostra płacze...Dlaczego taki los mnie spotkał? Dlaczego jestem córką śmierciożercy?Dlaczego wszystkie moje plany zostały zmazane...Dlaczego już nigdy nie zobaczę tych ludzi którzy mnie wychowywali??Za oknem deszcz KAP!KAP!Opieram głowę o zimną szybę.
-Justyna.-słyszę głos ojce za sobą.
-Co chcesz?-zapytałam.Może niezbyt uprzejmie ,ale jest on jeszcze dla mnie kimś obcym.
-Co się dzieje?-zapytał z trochę zbyt wielką troską.
-Spoko nic.-odwróciłam się i pobiegłam do swojego pokoju by tam znaleźć spokój...
PUK!PUK!
-Proszę.-powiedziałam.Do mojego pokoju weszła moja siostra.
-Jak się czujesz?-zapytała.
-Trochę nieswojo i...taki strasznie przygnębiający ten dom...i ta pogoda...taka psia...-powiedziałam.
-Och...Przepraszam Cię że takiego mętliku narobiła w Twoim życiu. Nie chciałam dla Ciebie źle. Uwierz mi proszę. Chciała Cię wyciągnąć od tego śmierciożercy. Myślałam że nigdy nie będzie szukał...że zapomni...da sobie spokój...-usprawiedliwiała się Kasia.
-Daj spokój.Nie mas mnie za co przepraszać.Chciałaś dobrze więc o co chodzi?O czym my mówimy...Z resztą też bym wolała żeby zapomniał o mnie...o nas...Było by to bardziej na rękę nam i jemu...-powiedziałam wpatrując się w szybę.-Ale trzeba żyć i innego rozwiązania nie ma.Choć z drugiej strony cieszę się bo idę do Hogwartu.Ehh...już nie mogę się doczekać...
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Rozdział 1.

wtorek, 21 lipca 2009 17:00:30
Ehh...Zżerająca nuda wisi nade mną...Nic nie mogę zrobić.Czas płynie powoli i głośno przesuwają się wskazówki zegara.Piszę sms...
PUK!PUK!
Przyszła!!
Poszłam na pole z koleżanką. Przez chwilę spacerowałyśmy po łąkach a potem poszłyśmy usiąść na schodach gdy nagle...
-Justyna.-powiedział zimny głos.Przerażona odwróciłam głowę.WoW!! To był Snape! Severus Snape! Potraktowałam go tyko jako zwykłego przechodnia który znał moje imię starałam się aby moja mina nie wyglądała na przerażoną.
-O co chodzi? Znamy się?-zapytałam bo...no sory. Jakiś kolo do mnie podchodzi i mnie zaczepia.
-Nie, ale się poznamy.To jest dla Ciebie.-dał mi kopertę. Jak może się domyślacie była to koperta z listem zapraszającym do Hogwartu.
-Nie!-podbiegła moja znajoma i wyrwała mi kopertę z ręki.
-Kasia! Co ty robisz?!-zdziwiłam się.
-Nie pójdziesz do Hogwartu!-powiedziała i potargała kopertę.
-Że co?-zapytałam już całkiem zdziwiona tym całym zamieszaniem.
-A Ty się stąd wynoś!Nie po to ją ukrywałam żeby teraz była z Tobą przez cały czas!-wydarła się na Snape'a.
-Jak śmiesz!?-warknął Snape.-Jesteście obie moimi córkami! Co Ty sobie wyobrażasz?!
-Justyna.-powiedziałam do mojej koleżanki(mamy tak samo na imię)-chodźmy stąd bo...
-Nigdzie nie pójdziesz!Już dość mam tego że Ty i Twoja siostra się ukrywacie!-krzyknął Snape.
-To jakiś kabaret.-powiedziałam bo już nie miałam ochoty tego słuchać.Chciałam wstać ,ale Snape mnie przytrzymał.
-Co jest?Puść mnie!-zaczęłam się wyrywać.-Justyna uciekaj!
Moja koleżanka uciekła ,a ja nie dała rady. Miałam takiego ogromnego pecha...Moja koleżanka uciekając raz po raz oglądała się za siebie. Potem zwolniła z tępa i już jakby w ogóle o mnie zapomniała.
-Puszczaj!-wyrywałam się ,ale to było na nic...
-Nie wyrywajcie się. I tak wam to nic nie pomorze.
Zauważyłam że Kasia też się wyrywa. Przestałam się wyrwać.Lekko zwolnił uścisk.
-Ale o co chodzi?!-zapytałam.
-Jesteś moją córką! Kasia też.Jak byłaś malutka Kasia Cię zabrała i uciekła!Wstawiła Cię do tych mugoli i sama też si ulokowała w jakimś domu.-powiedział Snape.
-Nie wierzę!-powiedziałam.
-Justynka, to prawda.Nie chciałam dla Ciebie źle.Były to okropne czas i tata był śmierciożercą!Z resztą nadal jest!-powiedziała Kasia która też przestała się wyrywać.
-Co?!Puść!-znów zaczęłam się wyrywać.
-To nie ma sensu.-powiedział mój ojciec i teleportował nas do nowego domu przy Spinner's End.
Nastrój: Snape w domu przy regale.
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Witajcie!

wtorek, 21 lipca 2009 13:47:47
Hej! Mam na imię Pysia. Mieszkam w normalnej rodzinie. Chodzę do szkoły podstawowej. Już właściwie ją kończę. Te blog będzie formą pamiętnika o tym co się wydarzyło w moim życiu. Jak z normalnej prostej dziewczyny stałam się całkiem inna.
Nastrój: ehh...
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Lay&html
Wykonała: Pozia. Więcej na: Twój blog. Zdjęcie: stąd.




O mnie
x. O mnie

x. Dodaj do ulubionych

x. Księga gości


Archiwum
2009
lipiec (4)



Ulubieni



Linki